W którą stronę mieszać herbatę?

January 11th, 2010

Pytanie “W którą stronę mieszać herbatę?” nie jest tak banalne jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Można oczywiście powoływać się indywidualne preferencje co do kierunku mieszania herbaty, ja jednak chciałbym zająć się możliwie obiektywną, naukową analizą zjawiska.

Po pierwsze, należy stwierdzić, że herbatę można mieszać w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara (tak zwane “w prawo”), jak i w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (tak zwane “w lewo”). Po drugie, za optymalny kierunek mieszania przyjmujemy ten, przy którym ilość wydatkowanej energii podczas mieszania jest minimalna.

Po przeprowadzeniu szeregu eksperymentów i analiz, stwierdzam że optymalnym kierunkiem mieszania herbaty jest kierunek zgodny z ruchem wskazówek zegara. Wydatkowana podczas takiego mieszania energia jest najmniejsza, ponieważ na naszą korzyść działa z efektu Coriolisa. Mieszając “w prawo” mniej się meczymy. Powyższa zasada obowiązuje oczywiście dla półkuli północnej - jeżeli odwiedzamy babcię w Australii i pijemy z nią herbatkę to należy mieszać “w lewo”.

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do prawidłowości powyższej tezy, to proszę spojrzeć na stronę w Wikipedii - tyle tam mądrych wzorów, że to musi być prawda. A jeżeli mimo wszystko ktoś wciąż nie byłby usatysfakcjonowany i chciałby, zgodnie z duchem prawdziwie naukowego podejścia, powtórzyć moje doświadczenia, to mogę po koszcie nośnika danych (1 uncja złota po kursie z dnia złożenia zamówienia) wysłać powyższą stronę z Wikipedii.

First things first

December 9th, 2009

You can’t get second things by putting them first; you can get second things only by putting first things first

by C.S. Lewis

Relatywizm

November 25th, 2009

Alkoholik to osoba pijąca więcej od Ciebie której nie lubisz. Fajny koleś to osoba pijąca więcej od Ciebie którą lubisz.

Znalezione na blogu Eric Falkenstein.

Co to jest dom starców?

October 26th, 2009

Dom starców, to zemsta dzieci za przedszkole.

Zabawa paluszkowa Maurycego

September 7th, 2009

Maurycy (3 miesiące) uśmiecha się najszczęśliwszym uśmiechem świata, gdy recytuję mu poniższą zabawę paluszkową:

Warzyła Czarownica dzieci w kotle,
Na wolnym ogniu gotowała…
Pierwszego opiekała,
Drugiego podsmażała,
Trzeciego ćwiartowała,
Czwartego grillowała,
A piątego, najmniejszego, z kosteczek drylowała,
i w małych kawałeczkach na przystawkę zajadała…

Tata (geek1)

Skamieliny, czyli rzecz będzie o notariuszach.

February 20th, 2009

Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność kontaktować się z dwoma różnymi kancelariami notarialnymi. Całość interakcji daje się podsumować jednym słowem: porażka.

Potrzebuję poświadczenia dowodu osobistego (w języku polskim), oraz wypełnienie danych nt osoby certyfikującej zgodnie z narzuconym przez zagranicznego partnera formularzem (w języku angielskim). W swojej naiwności usiłowałem uprzejmie wyjaśnić czego i jakim celu potrzebuję. Okazało się, że nie da się (najprawdopodobniej) takiego poświadczenia uzyskać u żadnego notariusza. Najbardziej jednak zaskakujący był sposób traktowania mnie przez osoby pracujące w kancelariach.

Zarówno panie z sekretariatów, jak i notariusz z którym rozmawiałem, traktowali mnie niczym uciążliwego petenta, marnującego ich cenny czas dopytywaniem o szczegóły. Wśród zmęczonych westchnięć, burkliwych półsłówek i ogólnego zniecierpliwienia trudno było mi zachować uprzejmość. Postanowiłem jednak zacisnąć zęby. W pewnym momencie jednak pan notariusz pobił absolutny rekord nieuprzejmości pytając mnie: A co pan książkę pisze?. Zatkało mnie na sekundę, po czym grzecznie zakończyłem rozmowę.

Najśmieszniejsze w całej tej sprawie jest to, że podczas dyskusji użyłem angielskiego określenia notary public mając na myśli notariusza. Wtedy pana notariusza jakby ktoś spiął ostrogami: zrobił mi szczegółowy, zupełnie mnie nie interesujący i do niczego niepotrzebny wykład, czym różni się notary public (którym może zostać choćby i właściciel warzywniaka kupując licencję) od polskiego notariusza (który musi skończyć studia prawnicze i być mianowany przez samego ministra). Wszystko w tonie przygany dla matołkowatego ucznia, który zapomniał odrobić lekcji.

Nie rozumiem tego. Skoro jestem laikiem, który marnuje cenny czas kancelarii, można było powiedzieć, że porad prawnych kancelaria nie udziela. A potem skierować mnie do najbliższego zaprzyjaźnionego radcy prawnego, który za 50 do 100 PLN/h (plus VAT! nie zapominajmy o VAT!) udzieli odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Mam wrażenie, że pan notariusz czerpał jakąś perwersyjną satysfakcję z udowadniania mi swej wyższości w operowaniu paragrafami. Nota bene, przyciskany przeze mnie niezbyt chętnie i niezbyt precyzyjnie udzielał odpowiedzi.

I tak sobie teraz myślę: gdyby jakikolwiek biznes prywatny w ten sposób traktował swoich klientów, to po miesiącu już by wypadł z interesu. Takie są skutki zagwarantowania monopolu przez państwo wąskiej grupie certyfikowanych biurokratów. W normalnych warunkach zagłosowałbym nogami i portfelem. W przypadku państwowego przymusu wyboru nie ma - jestem skazany na “uprzejmą inaczej” obsługę kancelarii notarialnych.

W województwie mazowieckim jest 415 kancelarii notarialnych. W całej Polsce około 2100. Wyszukiwarka kancelarii notarialnych nie jest zbyt wygodna i nie podaje ilości wszystkich znalezionych wyników wyszukiwania. Trzeba przeklikać cierpliwie do ostatniej strony i samemu policzyć więc wynik jest na oko. W USA jest ich cztery i pół miliona (jeśli wierzyć La’Wik).

I tu właśnie wyraźnie widać wyższość notary public nad polskim notariuszem. Tam każdy może kupić licencję i prowadzić działalność “w warzywniaku”. Nie ma uprzywilejowanych korporacji prawniczych sztucznie ograniczających dostęp do zawodu. Większa konkurencja, niższe ceny i lepsza obsługa. Mam wrażenie, że notariusz z warzywniaka w jakimś miasteczku w Luizjanie byłby bardziej uprzejmy od pracowników rodzimych kancelarii.

Może i jestem laikiem, ale na tyle na ile znam angielski to obowiązki notary public pokrywają się częściowo z tym czym zajmują się nasi notariusze: oświadczenia woli, testamenty, poświadczanie pewnych klas dokumentów, kopie notarialne itp. Przynajmniej w kwestii najprostszych usług, takich której obecnie potrzebuję.

Tak, teraz już wiem że notary public to nie to samo co civil law notary, który odpowiada polskiemu notariuszowi. Wiem że to nie te same legal powers. Ale przecież tu chodzi tylko o poświadczone ksero dowodu osobistego! Czy do tego potrzebne są studia prawnicze i mianowanie przez ministra?

Programisto: używaj Lispa!

February 14th, 2009

Chcesz, żeby programowanie znów sprawiało Ci radość? Masz już dość kolejnego cyklu build/deploy/refresh? Używaj Lispa.

Którego? Dowolnego: Common Lispa, Scheme, Clojure. Nie ma znaczenia który z nich wybierzesz. Staniesz się lepszym programistą. Programowanie będzie przyjemnością. Programy będą krótsze, bardziej eleganckie i będą zawierać mniej błędów.

Nie przyjmuję wytłumaczeń w stylu: “z tego nie da się korzystać produkcyjnie” albo “szef mi nie pozwala”. Jeśli programujesz w Javie to jesteś w szczególnie uprzywilejowanej sytuacji (pssst!… Clojure!). Słowa klasyka ujmują najlepiej jak pobić przeciętność:

Dlaczego nie? Języki programowania to tylko narzędzia. Jeśli Lisp naprawdę pozwala pisać lepsze programy, użyj go. A jeśli nie to na co on komu?

Moje prywatne rekomendacje: SBCL, PLT Scheme oraz Clojure.

Gdy połkniesz czerwoną pigułkę, nawet jeśli przyjdzie pisać Ci w czymś innym, będziesz tęsknić za makrami i REPL’em. Ale będziesz lepszym programistą…

Pochwała umysłu (również rekomendacja inwestycyjna).

February 11th, 2009

- Jeśli część pani niepewności - rzekł Galt - stanowi konflikt pomiędzy sercem a umysłem, proszę się kierować umysłem.
- Weź pod uwagę przyczyny, które dają nam pewność, że mamy rację - rzekł Hugh Akston - ale nie sam fakt posiadania tej pewności. Jeśli jej nie podzielasz, zignoruj go. Nie daj się zwieść pokusie zastąpienia swojego sądu naszym.
- Proszę nie polegać na naszej wiedzy dotyczącej tego, co jest najlepsze dla pani przyszłości - rzekł Mulligan. - My to wiemy, ale to na nic, póki sama pani tego nie zrozumie.

Wyróżnienia moje.

Credit Crunch - wycina nie tylko jelonki.

February 10th, 2009

Podczas ostatniej wizyty w warszawskim zoo (7 lutego 2009) wybieg dla bizonów był pusty. Eksperci zgadzają się w swych opiniach, że najbardziej prawdopodobną przyczyną nieobecności bizonów jest trwający właśnie światowy kryzys finansowy.

Eksponat 1: Pusty wybieg dla bizonów.

Pusty wybieg dla bizonów.

Pusty wybieg dla bizonów.

Eksponat 2: Prawdopodobna przyczyna nieobecności bizonów.

Adoptowany bizon

Adoptowany bizon

Niektórzy eksperci sugerują, że być może bizony stanowiły zabezpieczenie jakiejś transakcji walutowej.

Kobiety w tym kraju mają przerąbane

October 28th, 2008

Ręce opadają. Najpierw wszystkie kobiety w ciąży miały być zakolczykowane jak bydło. W założeniu lekarze mieli mieć obowiązek zgłaszania kobiet w ciąży do centralnego rejstru. A gdzie przysięga hipokratesa droga Pani minister? Na pociechę ministerstwo miało refundować co droższe badania okresowe kobietom które się zarejestrują - np. USG. Nie wiadomo - śmiać się czy płakać.

Później dowiedziałem się że Pani minister Kopacz chce uznać poród przez cesarskie cięcie na życzenie za błąd w sztuce lekarskiej.

Jeszcze wcześniej ministerstwo próbowało kręcić z kwotami wypłacamymi szpitalom za poród siłami natury i przez cesarskie cięcie. Od razu mogę Pani minister podpowiedzieć jaki będzie efekt obniżenia kwot za cesarki - więcej komplikacji przy porodach drogami natury, bo lekarze nie będą chcieli stosować cesarskiego cięcia, które może im się “przestać opłacać” jak to zgrabnie ujął NFZ.

U nas oczywiście trwa walka z podziemiem aborcyjnym, a nasi kochani urzędnicy nie dostrzegają schizofrenii w jakiej żyjemy - wystarczy pojechać do Londynu gdzie aborcja jest legalna i opłacana przez państwo. A to przecież “jedna unia bez granic” - wsiadamy z dowodem osobistym do autobusu lub samolotu i po tygodniu wracamy… albo zastanawiamy się czy warto jeszcze wracać.

Najbardziej jednak uderza mnie “kolczykowanie” kobiet w ciąży - jest to tak złe na tylu poziomach że ciężko z tym dyskutować. Jak wytłumaczyć komuś że instycjonalizuje niewolnictwo? Na taki pomysł mógł wpaść tylko ktoś kto nie czytał Orwella, Huxleya lub Bradburyego.

Wszystko zmierza powoli ku centralnemu planowaniu - najlepiej w pełni skomputeryzowanemu, to będzie można po drodze jeszcze jakiś przetarg rozpisać. Bardzo gorzkiego wyrazu nabiera dziś slogan Trust The Computer. The Computer is Your Friend. I pomyśleć że kiedyś się z niego śmiałem.