Bitmonety

April 28th, 2011

Kupiłem kilka na bitomat.pl polskim forex-ie bitcoin-ów.

Transakcja przebiegła nadzwyczaj bezboleśnie i szybko. Teraz czekamy tylko, aż monety przepłyną przez czeluście internetu na moje konto.

Aplikacja miodzio. Panowie z GPW mogą pozazdrościć.

Alkoholowe odkrycie weekendu

February 6th, 2011

Brat przyjechał.

W ramach wieczornego relaksu miksowaliśmy drinki z książki, którą dostałem na gwiazdkę (dzięki Mikołaju!). Głównymi kryteriami wyboru były nazwa i dostępność składników.

Ponieważ piliśmy w towarzystwie żon, to znalezienie drinka o wdzięcznej nazwie “Screaming Orgasm” poskutkowało zmieszaniem dwóch egzemplarzy.

Przepis:

  • 2 części likieru pomarańczowego typu Triple Sec
  • 1 część likieru kawowego
  • 1 część wódki
  • 1 część Amaretto

Wszystkie składniki mieszamy w szklance z kilkoma kostkami lodu.

Wizualnie drink wygląda dość niepozornie – jak whisky z lodem:

Drink Screaming Orgasm

Drink Screaming Orgasm

Smak… rewelacja.

Drink jest mocny, o głębokim, intensywnym, rozgrzewającym smaku. Zapach, w którym dominują migdały i kawa przywołuje na myśl złoty wiek Lewantu, z jego cytrusowymi ogrodami i miękkim światłem księżyca łagodnie wpadającym przez okna pałacu sułtana.

Świetny na kameralny wieczór przy przygaszonych światłach i łagodnej muzyce.

Polecam

Twierdzenie Bayesa

January 28th, 2011

Przeczytałem “od dechy do dechy” esej Yudkowsky’ego objaśniający twierdzenie Bayesa.

Polecam wszystkim znającym język angielski, z zacięciem filozoficzno-racjonalno-matematycznym. Prawdziwa uczta intelektualna. Czytając koniecznie należy przećwiczyć przykłady samodzielnie na kartce papieru. Znakomicie poprawiają zrozumienie tematu.

Szkoda tylko, żeby świeżo odświeżona wiedza za chwilę wyparowała. Szukam gdzie by tu zastosować wnioskowanie Bayesowskie. W ostateczności zacznę robić zadania ze zbioru dla klasy 8-mej szkoły podstawowej… tylko z piwnicy przyniosę.

Wieczór aż miło

January 10th, 2011

Beef Jerky, wytrawne Primitivo i Król komedii.

W którą stronę mieszać herbatę?

January 11th, 2010

Pytanie “W którą stronę mieszać herbatę?” nie jest tak banalne jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Można oczywiście powoływać się indywidualne preferencje co do kierunku mieszania herbaty, ja jednak chciałbym zająć się możliwie obiektywną, naukową analizą zjawiska.

Po pierwsze, należy stwierdzić, że herbatę można mieszać w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara (tak zwane “w prawo”), jak i w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (tak zwane “w lewo”). Po drugie, za optymalny kierunek mieszania przyjmujemy ten, przy którym ilość wydatkowanej energii podczas mieszania jest minimalna.

Po przeprowadzeniu szeregu eksperymentów i analiz, stwierdzam że optymalnym kierunkiem mieszania herbaty jest kierunek zgodny z ruchem wskazówek zegara. Wydatkowana podczas takiego mieszania energia jest najmniejsza, ponieważ na naszą korzyść działa z efektu Coriolisa. Mieszając “w prawo” mniej się meczymy. Powyższa zasada obowiązuje oczywiście dla półkuli północnej – jeżeli odwiedzamy babcię w Australii i pijemy z nią herbatkę to należy mieszać “w lewo”.

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do prawidłowości powyższej tezy, to proszę spojrzeć na stronę w Wikipedii – tyle tam mądrych wzorów, że to musi być prawda. A jeżeli mimo wszystko ktoś wciąż nie byłby usatysfakcjonowany i chciałby, zgodnie z duchem prawdziwie naukowego podejścia, powtórzyć moje doświadczenia, to mogę po koszcie nośnika danych (1 uncja złota po kursie z dnia złożenia zamówienia) wysłać powyższą stronę z Wikipedii.

First things first

December 9th, 2009

You can’t get second things by putting them first; you can get second things only by putting first things first

by C.S. Lewis

Relatywizm

November 25th, 2009

Alkoholik to osoba pijąca więcej od Ciebie której nie lubisz. Fajny koleś to osoba pijąca więcej od Ciebie którą lubisz.

Znalezione na blogu Eric Falkenstein.

Co to jest dom starców?

October 26th, 2009

Dom starców, to zemsta dzieci za przedszkole.

Zabawa paluszkowa Maurycego

September 7th, 2009

Maurycy (3 miesiące) uśmiecha się najszczęśliwszym uśmiechem świata, gdy recytuję mu poniższą zabawę paluszkową:

Warzyła Czarownica dzieci w kotle,
Na wolnym ogniu gotowała…
Pierwszego opiekała,
Drugiego podsmażała,
Trzeciego ćwiartowała,
Czwartego grillowała,
A piątego, najmniejszego, z kosteczek drylowała,
i w małych kawałeczkach na przystawkę zajadała…

Tata (geek1)

Skamieliny, czyli rzecz będzie o notariuszach.

February 20th, 2009

Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność kontaktować się z dwoma różnymi kancelariami notarialnymi. Całość interakcji daje się podsumować jednym słowem: porażka.

Potrzebuję poświadczenia dowodu osobistego (w języku polskim), oraz wypełnienie danych nt osoby certyfikującej zgodnie z narzuconym przez zagranicznego partnera formularzem (w języku angielskim). W swojej naiwności usiłowałem uprzejmie wyjaśnić czego i jakim celu potrzebuję. Okazało się, że nie da się (najprawdopodobniej) takiego poświadczenia uzyskać u żadnego notariusza. Najbardziej jednak zaskakujący był sposób traktowania mnie przez osoby pracujące w kancelariach.

Zarówno panie z sekretariatów, jak i notariusz z którym rozmawiałem, traktowali mnie niczym uciążliwego petenta, marnującego ich cenny czas dopytywaniem o szczegóły. Wśród zmęczonych westchnięć, burkliwych półsłówek i ogólnego zniecierpliwienia trudno było mi zachować uprzejmość. Postanowiłem jednak zacisnąć zęby. W pewnym momencie jednak pan notariusz pobił absolutny rekord nieuprzejmości pytając mnie: A co pan książkę pisze?. Zatkało mnie na sekundę, po czym grzecznie zakończyłem rozmowę.

Najśmieszniejsze w całej tej sprawie jest to, że podczas dyskusji użyłem angielskiego określenia notary public mając na myśli notariusza. Wtedy pana notariusza jakby ktoś spiął ostrogami: zrobił mi szczegółowy, zupełnie mnie nie interesujący i do niczego niepotrzebny wykład, czym różni się notary public (którym może zostać choćby i właściciel warzywniaka kupując licencję) od polskiego notariusza (który musi skończyć studia prawnicze i być mianowany przez samego ministra). Wszystko w tonie przygany dla matołkowatego ucznia, który zapomniał odrobić lekcji.

Nie rozumiem tego. Skoro jestem laikiem, który marnuje cenny czas kancelarii, można było powiedzieć, że porad prawnych kancelaria nie udziela. A potem skierować mnie do najbliższego zaprzyjaźnionego radcy prawnego, który za 50 do 100 PLN/h (plus VAT! nie zapominajmy o VAT!) udzieli odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Mam wrażenie, że pan notariusz czerpał jakąś perwersyjną satysfakcję z udowadniania mi swej wyższości w operowaniu paragrafami. Nota bene, przyciskany przeze mnie niezbyt chętnie i niezbyt precyzyjnie udzielał odpowiedzi.

I tak sobie teraz myślę: gdyby jakikolwiek biznes prywatny w ten sposób traktował swoich klientów, to po miesiącu już by wypadł z interesu. Takie są skutki zagwarantowania monopolu przez państwo wąskiej grupie certyfikowanych biurokratów. W normalnych warunkach zagłosowałbym nogami i portfelem. W przypadku państwowego przymusu wyboru nie ma – jestem skazany na “uprzejmą inaczej” obsługę kancelarii notarialnych.

W województwie mazowieckim jest 415 kancelarii notarialnych. W całej Polsce około 2100. Wyszukiwarka kancelarii notarialnych nie jest zbyt wygodna i nie podaje ilości wszystkich znalezionych wyników wyszukiwania. Trzeba przeklikać cierpliwie do ostatniej strony i samemu policzyć więc wynik jest na oko. W USA jest ich cztery i pół miliona (jeśli wierzyć La’Wik).

I tu właśnie wyraźnie widać wyższość notary public nad polskim notariuszem. Tam każdy może kupić licencję i prowadzić działalność “w warzywniaku”. Nie ma uprzywilejowanych korporacji prawniczych sztucznie ograniczających dostęp do zawodu. Większa konkurencja, niższe ceny i lepsza obsługa. Mam wrażenie, że notariusz z warzywniaka w jakimś miasteczku w Luizjanie byłby bardziej uprzejmy od pracowników rodzimych kancelarii.

Może i jestem laikiem, ale na tyle na ile znam angielski to obowiązki notary public pokrywają się częściowo z tym czym zajmują się nasi notariusze: oświadczenia woli, testamenty, poświadczanie pewnych klas dokumentów, kopie notarialne itp. Przynajmniej w kwestii najprostszych usług, takich której obecnie potrzebuję.

Tak, teraz już wiem że notary public to nie to samo co civil law notary, który odpowiada polskiemu notariuszowi. Wiem że to nie te same legal powers. Ale przecież tu chodzi tylko o poświadczone ksero dowodu osobistego! Czy do tego potrzebne są studia prawnicze i mianowanie przez ministra?